Uderzenie ciepła nie zaszkodziło naszej drużynie – wręcz przeciwnie. W słoneczne popołudnie w Lubaniu biało-pomarańczowi od pierwszych minut narzucili swoje tempo i bardzo szybko objęli prowadzenie. Jak po meczu podkreślał trener Tomasz Horwat, celem naszej drużyny było dobre rozpoczęcie rundy rewanżowej i zdobycie kompletu punktów.
Przed spotkaniem wiedzieliśmy też, że Łużyce po zimowej przerwie przeszły sporą przebudowę kadry. Klub opuściło kilku zawodników pierwszego składu, a obecnie drużyna z Lubania opiera się głównie na bardzo młodych piłkarzach w wieku 17–19 lat. W bramce gospodarzy stanął jednak doświadczony Marcin Gąsiorowski, który wielokrotnie ratował swój zespół przed kolejnymi stratami.
Szybkie otwarcie meczu
Już w 6. minucie nasza Barycz przeprowadziła akcję, która ustawiła początek spotkania. Leończyk zagrał do Spychały ten z pierwszej piłki odegrał wstecz do Piotra Grzelczaka, a nasz napastnik precyzyjnym strzałem od słupka pokonał bramkarza Łużyc.
Szybka bramka pozwoliła biało-pomarańczowym przejąć pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Jak podkreślił po meczu trener Horwat, „od pierwszej do ostatniej minuty mecz był pod naszą kontrolą”.
Drugi cios po stałym fragmencie
Barycz konsekwentnie budowała kolejne akcje. Groźnie było po kolejnej dwójkowej akcji Łuczaka z Grzelczakiem – tym razem piłka po strzale naszego zawodnika zatrzymała się na słupku.
W 20. minucie przyszło jednak podwyższenie prowadzenia. Po rzucie wolnym piłka trafiła pod nogi Macieja Tomaszewskiego. Pierwsze uderzenie obronił jeszcze Gąsiorowski, jednak przy dobitce Pawła Kucharczyka był już bezradny – 2:0 dla naszej Baryczy.
Mimo trudnej sytuacji gospodarze starali się walczyć do końca. Trener Łużyc Grzegorz Roman po meczu podkreślał, że jego zespół nie odpuszczał ani przez chwilę. Jak zaznaczył: „do 90. minuty zawodnicy biegali i pracowali bardzo intensywnie”.
Bramka do szatni
Biało-pomarańczowi nadal dominowali, a do przerwy zdobyli jeszcze jedną bramkę. Fantastyczna akcja prawą stroną boiska – Mateusz Stempin rozegrał piłkę z Janem Leończykiem, który idealnie dograł w pole bramkowe do Macieja Tomaszewskiego. Nasz zawodnik z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki i na sekundy przed przerwą było już 3:0.
Jak później mówił trener Baryczy, „trafienie przed przerwą praktycznie ustawiło spotkanie”.
Kropka nad „i” po przerwie
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Nasza drużyna nadal spokojnie kontrolowała przebieg meczu i stwarzała kolejne sytuacje. Najpierw po stałym fragmencie gry blisko bramki był Grzelczak, jednak świetną interwencją popisał się Gąsiorowski.
W 59. minucie Piotr Grzelczak dopiął jednak swego. Nasz napastnik sprytnie uderzył z ostrego kąta i zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu, ustalając wynik meczu na 4:0.
Jak przyznał trener Horwat, „szkoda kilku niewykorzystanych sytuacji, bo stworzyliśmy ich znacznie więcej”, jednak najważniejsze było zwycięstwo i zdobycie trzech punktów.
Kolejne zwycięstwo Baryczy
W dalszej części meczu trener naszej drużyny dokonał kilku zmian, a biało-pomarańczowi nadal mieli swoje okazje – w jednej z sytuacji obrońca Łużyc wybił piłkę niemal z linii bramkowej.
Ostatecznie nasza Barycz pewnie wygrała w Lubaniu 4:0. Trener gospodarzy nie miał wątpliwości co do przebiegu spotkania, mówiąc po meczu: „Barycz potwierdziła dziś swoją klasę i miejsce w tabeli”.
Dla naszej drużyny to już 19. zwycięstwo z rzędu w sezonie, a biało-pomarańczowi wciąż pozostają zespołem, który nie stracił jeszcze ani jednego punktu.
„Najważniejsze jest zwycięstwo i trzy punkty – wracamy do Sułowa w bardzo dobrych nastrojach” – podsumował trener Tomasz Horwat.
Skład Baryczy:
Budzyński – Leończyk (70’ Bachta), Wdowiak, Kucharczyk, Adamkiewicz (63’ Majbroda) – Kotowicz (60’ Bąk), Spychała, Tomaszewski (63’ ), Stempin (70’ Yanchyshyn) – Łuczak (60’ Przybylski), Grzelczak
Bramki:
6’ 1:0 Piotr Grzelczak (asysta Maciej Spychała)
20’ 2:0 Paweł Kucharczyk
45’ Maciej Tomaszewski (asysta Jan Leończyk)
58’ Piotr Grzelczak (asysta Mateusz Stempin)