W najbliższą sobotę Barycz wybierze się w podróż na Pogórze Kaczawskie, aby rozegrać mecz 23. kolejki „Koleje Dolnośląskie IV ligi”. Rywalem sułowian będzie drużyna Górnika Złotoryja, która obecnie zajmuje 8. miejsce w tabeli i zgromadziła na swoim koncie 33 punkty, z bilansem: 10 wygranych, 3 remisy, 9 porażek. U siebie Górnik ma korzystniejszy bilans niż na wyjazdach – 6 wygranych, 1 remis oraz 3 przegrane mecze. Na własnym stadionie zawodnicy znad Kaczawy ulegli tylko wyżej notowanym zespołom: Piastowi Żmigród, Moto-Jelczowi Oława oraz Łużycom Lubań. Były to porażki jedną bramką z Piastem i Oławą oraz dwiema bramkami z Łużycami.
Na pewno zawodnicy Górnika nie będą dobrze wspominać wyjazdowego meczu w Sułowie, gdzie ponieśli wysoką porażkę 10:1. Było to jednocześnie najbardziej okazałe zwycięstwo Baryczy w tym sezonie.
W tym roku kalendarzowym Górnik, podobnie jak Barycz, rozegrał cztery spotkania. W dwóch meczach sięgnął po zwycięstwo (2:1 z Piastem Nowa Ruda – dom, 3:1 z Łużycami – wyjazd), a dwa przegrał (2:3 z Piastem Żmigród – dom, 1:2 z Iskrą Księginice – wyjazd).
W ekipie Górnika trudno szukać strzelców wyborowych – kilku zawodników trafia do siatki, ale nie są to dwucyfrowe wyniki. Po pięć trafień mają Marcin Franczak i Tymoteusz Wąsiewski, a po cztery bramki zdobyli Łukasz Chodyga, Mateusz Firlej oraz Bartłomiej Kos. Warto dodać, że w samej Baryczy aż sześciu zawodników ma na koncie więcej niż pięć goli, a najwięcej bramek zdobył duet Piotr Grzelczak (16 bramek – lider IV ligi) oraz Wojtek Łuczak (13 goli).
Trudno się spodziewać, żeby zespół Krzysztofa Kaliciaka był mocno ofensywnie nastawiony do sobotniego meczu. Były piłkarz m.in. GKS-u Katowice czy Cracovii, obecnie trener Górnika, a prywatnie dobry znajomy Wojtka Łuczaka, na pewno przygotuje plan na neutralizację ofensywnych poczynań biało-pomarańczowych. W poprzednim sezonie boleśnie się o tym przekonaliśmy – mimo dwubramkowego prowadzenia daliśmy sobie odebrać cenne trzy punkty w końcówce meczu. Była to szczególnie bolesna strata, ponieważ w praktyce przekreśliła nasze szanse na włączenie się do walki o awans do III ligi.
Na pewno tamten mecz doskonale pamięta trener Tomasz Horwat i zapewne będzie miał go „z tyłu głowy”, niezależnie od tego, jak sobotni mecz będzie się układał.
Podsumowując – teren w Złotoryi do łatwych nie należy. Jednak czy Barycz w obecnej formie ma się kogoś obawiać? Na pewno nie! Nie można jednak lekceważyć przeciwnika – koncentracja do ostatniego gwizdka będzie kluczowa, nawet jeśli mecz będzie się układał po naszej myśli.
W poprzednim spotkaniu z Orłem Mysłakowice nie trafiali snajperzy Piotr Grzelczak i Wiktor Kacprzak. Czy trener Horwat ponownie postawi na obu? Do pełnej dyspozycji wraca Łukasz Bogusławski, co daje szkoleniowcowi dodatkowe opcje taktyczne. Każdy zawodnik, nawet wchodząc z ławki, wnosi do gry dużo jakości – co potwierdzili w ostatnim meczu Jakub Gil i Kuba Smektała, zdobywając piękne bramki. To daje trenerowi pozytywny „ból głowy” – będzie musiał zdecydować, na jaki wariant taktyczny postawić.
Przed nami jeszcze kilka dni pracy, więc zapewne ostateczna decyzja zapadnie na podstawie aktualnej dyspozycji zawodników.
Wszystkich kibiców zapraszamy do pięknej Złotoryi, gdzie raz w roku odbywają się Mistrzostwa Świata w czerpaniu złota. My zamiast złota liczymy na trzy punkty! Bądźcie z nami – liczymy na Wasz doping!