Seria zwycięstw, dominacja w rundzie jesiennej i coraz bliższa perspektywa gry poziom wyżej — za zespołem Baryczy Sułów bardzo mocne miesiące. O podsumowaniu pierwszej części sezonu, pracy sztabu, zimowych przygotowaniach oraz podejściu do walki o awans rozmawiamy z trenerem Tomaszem Horwatem.
Trenerze, przede wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2026!
Dziękuję i również wszystkiego najlepszego w 2026 roku dla zawodników, zarządu,
pracowników klubu, trenerów oraz przede wszystkim dla naszych kibiców!
Poprzednia
runda zakończyła się w bardzo dobrych nastrojach – 18 zwycięstw w 18 meczach to
wynik wyjątkowy nawet jak na realia IV ligi, również w skali ogólnopolskiej.
Tylko Barycz i Odra Bytom Odrzański mogą pochwalić się kompletem wygranych.
Barycz ma jednak jeden mecz rozegrany więcej, więc można powiedzieć, że na
półmetku sezonu jesteście najlepiej punktującą drużyną wśród czwartoligowców w
Polsce. Jak podchodzisz do tego wyniku pod względem sportowym i mentalnym?
Z pewnością rozegraliśmy świetną rundę i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni.
Myślę, że to wynik historyczny. Na każdym poziomie rozgrywkowym złapanie takiej
serii i wygranie wszystkich spotkań w rundzie jest bardzo trudne, a nam się to
udało, więc możemy być z tego dumni. Zwycięstwa zawsze budują pewność siebie,
mental jest mocniejszy i takie DNA wygrywania cały czas staramy się zaszczepiać
w zespole. Oczywiście nie możemy zapominać, że to jest sport i musimy cały czas
być czujni oraz pełni pokory.
Czy
możesz podsumować rundę jesienną i wskazać szczególne mecze lub momenty, które
miały największy wpływ na wynik drużyny w pierwszej części sezonu?
Ktoś z boku może powiedzieć, że było łatwo, pięknie i przyjemnie. Natomiast
było kilka momentów, w których wynik nie układał się dla nas najlepiej — jak
wtedy, gdy traciliśmy pierwsi bramkę, choćby z Piastem Żmigród, czy gdy
schodziliśmy na przerwę przegrywając z Piastem Nowa Ruda i trzeba było odwrócić
losy spotkania. Były też mecze, w których w końcowych minutach trzeba było
przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę — Strzegom, Wałbrzych czy Oława.
Nawet spotkania, które układały się dobrze, miały swoje trudne fazy. Takie
momenty kształtują charakter, wzmacniają i budują zespół. Najważniejsze, że w
takich chwilach potrafiliśmy pokazać swoją siłę.
Do
zespołu dołączyło kilku nowych zawodników. Jak dziś oceniasz ich wejście do
drużyny i rolę, jaką odgrywają?
Uważam, że były to bardzo dobre transfery. Każdy z tych zawodników wniósł dużo
do zespołu — jakość piłkarską i doświadczenie — a dodatkowo szybko
zaaklimatyzowali się w drużynie. Dzięki temu kadra jest szersza, rośnie
rywalizacja i to pozwala nam się rozwijać.
W
sztabie jest też nowy asystent i trener przygotowania motorycznego Bartek
Skowroński. Jak układa się współpraca?
Bartek dołączył do nas przed rozpoczęciem sezonu. Poza funkcją trenera
przygotowania motorycznego pełni również rolę asystenta. Podzieliliśmy pracę w
sztabie — dzielimy się zadaniami treningowymi i analizą — dzięki czemu możemy
wdrażać więcej elementów piłkarskich i robić to jeszcze lepiej. Wniósł do
naszej pracy bardzo dużo. To dla nas realna wartość dodana.
Poprzedni
sezon był mocno naznaczony kontuzjami. Jak wygląda obecnie sytuacja zawodników,
którzy wtedy wypadli z gry?
Końcówka tamtego sezonu i cała runda wiosenna nie rozpieszczały nas pod
względem urazów. W decydującej fazie nie mogliśmy skorzystać z wielu
zawodników, a część przystępowała do najważniejszych spotkań mocno poobijana —
między innymi Wojtek Łuczak, który zmagał się z urazem łydki, ale do końca
chciał pomóc zespołowi. Maciek Bachta był do dyspozycji od początku obecnego
sezonu. Maciek Spychała wracał do pełnej dyspozycji w trakcie rundy jesiennej i
dziś jest już zdrowy. Wiktor Kacprzak i Patryk Caliński trenują już z zespołem,
ale potrzebują jeszcze chwili, żeby wrócić do pełnej dyspozycji.
Przerwa
między rundami była dla sztabu okresem intensywnego rozwoju — szkolenia,
konferencje i staże. Jak ją wykorzystaliście?
Z Bartkiem zostaliśmy zaproszeni przez Dolnośląski Związek Piłki Nożnej na
konferencję szkoleniową trenerów w Szklarskiej Porębie, gdzie prezentowaliśmy
naszą pracę w LKS Barycz Sułów. Byliśmy prelegentami, ale też uczestniczyliśmy
w wykładach innych trenerów. Każdy z nas brał udział w dodatkowych szkoleniach
lub stażach. To był dłuższy okres bez treningów, więc postanowiliśmy dobrze go
wykorzystać. Marek (przyp. red trener bramkarzy) był na tygodniowym stażu w Koronie Kielce. Bartek
uczestniczył w konferencji trenerów przygotowania motorycznego w Krakowie. Ja
spędziłem kilka dni w Lizbonie — obejrzałem pięć spotkań z różnych poziomów
rozgrywkowych, w tym mecze pierwszej i drugiej ligi portugalskiej oraz derby
U19 Benfica – Sporting. Brałem też udział w wykładach trenerów Benfiki i Sportingu
oraz obserwowałem treningi najstarszych grup Benfiki. Przy jednej z wizyt udało
się spotkać José Mourinho.
Jak
zaplanowaliście okres przygotowawczy? Czy będzie zgrupowanie i jak
dobieraliście sparingpartnerów?
Wspólnie z zarządem nie zdecydowaliśmy się na zgrupowanie — nasza
infrastruktura w pełni wystarcza do optymalnego przygotowania zespołu. Okres
przygotowawczy jest dokładnie zaplanowany, a sparingpartnerzy zostali dobrani
tak, żeby zapewnić wysoki poziom rywalizacji. Rozegramy siedem meczów
kontrolnych — cztery z zespołami z wyższej ligi i trzy z drużynami z naszego
poziomu, ale bardzo mocnymi w swoich rozgrywkach. Wierzymy, że takie mecze
pozwolą nam wyciągnąć właściwe wnioski i rozwinąć się indywidualnie oraz
zespołowo.
Macie
wyraźną przewagę w tabeli. Kibice mówią już o pewnym awansie. Jak wy
podchodzicie do sytuacji?
Cieszy nas wypracowana przewaga i na pewno daje ona komfort. Natomiast takie
wyliczenia są bardziej dla kibiców i to jest zrozumiałe. My koncentrujemy się
na każdym kolejnym meczu i na tym, co dzieje się na boisku. To tam musimy
postawić kropkę nad „i”, bez spekulacji. Każde spotkanie traktujemy z pełnym
szacunkiem do rywala i chcemy wygrywać jedno po drugim.
Czy w
przerwie zimowej planowane są transfery?
Na tę chwilę nie planujemy żadnych transferów.
Patrząc
w perspektywie kolejnego sezonu i gry poziom wyżej — jakiego profilu młodych
zawodników będziecie szukać? Warto pamiętać, że w III lidze w wyjściowej
jedenastce musi występować minimum dwóch zawodników z rocznika 2006 lub
młodszych.
Posiadanie młodzieżowców gotowych do gry na wyższym poziomie to duży komfort,
ale rzeczywistość pokazuje, że nie jest to proste. Oczywiście myślimy o
przyszłości i rozmawiamy o tym w sztabie oraz z zarządem. Natomiast dziś
najważniejsza jest runda rewanżowa i realizacja celu, jakim jest awans.
Wygrywanie
uzależnia? Czy runda wiosenna będzie trudniejsza?
Myślę, że tak — uzależnia i chce się więcej, ale czasem może też usypiać
czujność. Dlatego cały czas musimy zachować pokorę i głód wygrywania. Runda
wiosenna zazwyczaj jest trudniejsza — wiele zespołów walczy o utrzymanie, inne
o czołowe miejsca. Każdy dodatkowo mobilizuje się na mecze z nami. Naszą zasadą
była koncentracja na każdym kolejnym spotkaniu i to się nie zmieni — każde
następne chcemy wygrać.
Początek
rundy to mecze z czołówką tabeli. Spodziewacie się trudnych warunków?
Na pewno. Gramy z zespołami z czołówki i te mecze mogą mieć duże znaczenie dla
dalszej części sezonu. Spodziewamy się wymagających spotkań. Każda drużyna
będzie chciała postawić nam trudne warunki i musimy być na to gotowi. Do każdej
rywalizacji podchodzimy w pełni skoncentrowani i zmobilizowani — inaczej piłka
potrafi to ukarać.
Jakie są
cele krótkoterminowe zespołu?
Cel na koniec jest niezmienny — awans. Patrzymy przede wszystkim na siebie.
Chcemy wygrywać każdy kolejny mecz, bo w piłce seniorskiej wynik jest
najważniejszy, ale równocześnie zależy nam na ciągłym rozwoju indywidualnym i
zespołowym. Piłka nożna to proces. Chcemy robić progres z dnia na dzień,
czerpać z tego satysfakcję i dawać radość naszym kibicom oraz wszystkim
zaangażowanym w projekt LKS Barycz Sułów.
Życzymy
powodzenia, spełnienia wszystkich celów i założeń sportowych oraz wywalczenia
awansu do III ligi w sezonie 2026!
Rozmawiał: SETAR