Siedem sparingów, osiem tygodni pracy i konkretny bilans: 5 zwycięstw, 2 remisy, 0 porażek, bramki 17–4. Barycz Sułów wchodzi w rundę wiosenną jako zespół lepiej zorganizowany, intensywniejszy i coraz bardziej świadomy swojego stylu. To była dobra zima, ale nie „cukierkowa”. Były momenty dominacji i były fragmenty, które jasno pokazały, gdzie wciąż są rezerwy.
Zima nie rozpieszczała. Treningi i sparingi rozgrywane były w mroźnej, typowo zimowej atmosferze. Tym większe uznanie należy się osobom odpowiedzialnym za klubową infrastrukturę. Boisko ze sztuczną nawierzchnią było zawsze przygotowane i odśnieżone, a warunki do pracy stały na bardzo wysokim poziomie. Sztab techniczny i osoby dbające o obiekty zdały egzamin na piątkę – to dzięki nim drużyna mogła realizować plan bez względu na pogodę.
Pierwsza część przygotowań miała wyraźnie roboczy charakter. Już w inauguracyjnym sparingu z LZS Starowice, mimo zwycięstwa 2:0, po bardzo dobrym początku i szybkim golu Piotra Grzelczaka przyszły fragmenty niedokładności w ataku i straty, które pozwoliły rywalowi częściej dochodzić do sytuacji strzeleckich. Wynik był pod kontrolą, ale gra falowała.
Podobnie wyglądał mecz z Miedzią II Legnica. W pierwszej połowie Barycz miała optyczną przewagę i prowadziła po efektownym strzale Marcina Przybylskiego, jednak w końcówce spotkania po błędzie w defensywie padła bramka wyrównująca. To był jeden z pierwszych momentów, który pokazał, że koncentracja i jakość rozegrania w całych 90 minutach wymagają jeszcze dopracowania.
Te doświadczenia nie zostały zamiecione pod dywan. Trener Tomasz Horwat po meczu ze Śląskiem II Wrocław mówił otwarcie:
„Po około dwudziestu minutach daliśmy się zepchnąć do defensywy i po stałym fragmencie straciliśmy bramkę, której można było uniknąć.”
To nie był jednorazowy epizod, ale powtarzalny motyw zimy – momenty, w których niedokładność w pierwszym podaniu czy prosta strata powodowały cofnięcie się zespołu pod własne pole karne.
Równolegle z tymi błędami widać było jednak postęp. Dobrym przykładem był wyjazdowy sparing z KKS Kalisz. Początek należał do gospodarzy, Barycz miała problemy z odwagą w rozegraniu i wyjściem spod pressingu, ale z czasem zaczęła grać pewniej i skuteczniej, odwracając losy meczu. To spotkanie pokazało, że drużyna potrafi uczyć się w trakcie gry.
Po meczu ze Śląskiem II Horwat podkreślał:
„W drugiej połowie dobrze zareagowaliśmy — przejęliśmy inicjatywę, graliśmy odważniej i agresywniej.”
Ta zdolność do reakcji była jednym z największych plusów całego okresu przygotowawczego.
Choć 17 zdobytych bramek w siedmiu sparingach to solidny wynik, w kilku meczach – zwłaszcza z Miedzią II, Śląskiem II czy Odrą Bytom Odrzański – widać było, że sytuacji mogło być więcej. Brakowało czasem ostatniego podania w trzeciej tercji, dokładniejszego dogrania w pole karne czy spokojniejszej decyzji przed strzałem.
Nawet w meczu z Odrą, wygranym 1:0, Barycz miała dwa rzuty karne i nie wykorzystała żadnego. To kolejny konkret, który pokazuje, że skuteczność w kluczowych momentach wymaga jeszcze stabilizacji.
Warto też podkreślić, że ofensywa nie była uzależniona od jednego nazwiska. Najskuteczniejszym zawodnikiem zimy był Marcin Przybylski – autor pięciu bramek. Tuż za nim uplasowali się Grzegorz Kotowicz, Piotr Grzelczak i Mateusz Stempin – każdy z dorobkiem trzech trafień. Pierwszą piątkę najskuteczniejszych uzupełnił Jakub Gil. To pokazuje, że odpowiedzialność za gole była rozłożona szeroko, a zagrożenie przychodziło z różnych sektorów boiska.
Z kolei w sparingu kończącym przygotowania trener mówił:
„Wysoko odbieraliśmy piłkę, narzucaliśmy swój styl i kontrolowaliśmy przebieg meczu.”
To był obraz drużyny, która chce dominować, ale zimowe mecze pokazały też, że między dominacją a maksymalną efektywnością jest jeszcze przestrzeń do poprawy.
Okres przygotowawczy nie obył się bez urazów, co jest naturalne przy dużej intensywności pracy. Na ten moment jedynie Jakub Gil zmaga się z lekkim urazem i mamy nadzieję, że będzie gotowy do gry w najbliższym czasie. Z zespołem trenują już Wiktor Kacprzak oraz Patryk Caliński, choć ich dojście do pełnej dyspozycji meczowej wymaga jeszcze cierpliwości.
Zimowe przygotowania nie były ani hurraoptymistyczne, ani pełne alarmów. Były solidne i uczciwe w ocenie. Barycz pokazała intensywność, szerokość kadry i coraz większą kontrolę nad przebiegiem spotkań, a jednocześnie dostała wyraźne sygnały, gdzie musi być dokładniejsza: w ograniczeniu prostych strat, w jakości decyzji w trzeciej tercji oraz w skuteczności przy stałych fragmentach i rzutach karnych.
Jeśli te detale zostaną dopracowane, potencjał widoczny w sparingach może przełożyć się na realne punkty w lidze. Drużyna zrobiła krok do przodu. Teraz najważniejsze, by wiosną potwierdzić to w meczach o stawkę.
Barycz Sułów – LZS Starowice 2:0
Barycz Sułów – Miedź II Legnica 1:1
KKS Kalisz – Barycz Sułów 2:3
Barycz Sułów – Śląsk II Wrocław 1:1
Barycz Sułów – Stal Brzeg 2:0
Barycz Sułów – Odra Bytom Odrzański 1:0
Barycz Sułów – Start Namysłów 7:0